Goście

czwartek, 30 czerwca 2016

Czekolada na opak

Po zrobieniu naszyjnika czekoladowo-turkusowego tu (gorzka czekolada z odrobiną turkusu) zapragnęłam odwrócić kolory i zrobić coś turkusowego z odrobiną czekolady. I tak powstał wisior z turkusowym howlitem. (tym razem dla odmiany nie rozpędzałam się). Myślałam o dorobieniu kolczyków ale jakoś chwilowo nie mam na nie pomysłu. 




A teraz lecę trzymać kciuki. Też trzymajcie. Kciuki i się. :)

środa, 29 czerwca 2016

Gorzka czekolada

 Odczepiam się w końcu od jagód. Tym razem duży naszyjnik - koli i niewielkie kolczyki. W roli głównej piasek pustyni. i turkusowy howlit. Pierwotnie miał to być kolejny wisior ale trwał całkiem interesujący mecz, od czasu do czasu odcinałam kolejne sznurki, doszywałam kolejny element i sama nie wiem kiedy wisior rozrósł się na boki na tyle mocno, by nie nadawać się na wisior. No i jest kolia, myślę, że też nie najgorsza.






 Dziękuję za Waszą obecność i wszystkie ciepłe słowa. Pozdrawiam serdecznie.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Wisior z rodonitem

Przyczepił się do mnie jagodowy kolor w tym miesiącu w różnych odmianach. Tym razem złamany przez teoretycznie dominujący popielaty. Duży wisior z rodonitem w roli głównej.




I na deser bransoletkowy zestaw, który powstał na meczu Polska-Szwajcaria (musiałam czymś zająć ręce by nie gryźć palców). Do dekoracji użyłam własnoręcznie wykonanych chwostów z kordonka (moje pierwsze, ale pewnie nie ostatnie).


Dziękuję za Wasze odwiedziny i wszystkie miłe słowa. Trzymajcie się ciepło :)


środa, 22 czerwca 2016

Oczka mamy czarne, buźki granatowe...

... A sukienki są zielone i seledynowe.

Tytuł sugeruje, że będzie dziś jagodowo. W czerwcu ten kolor króluje w kolorkach u Danutki, Wiem, nie wywiązałam się z majowego zadania, nie podałam propozycji koloru, ale przyznam, że chodziły za mną jagody. Po przejrzeniu wszystkich "zdrowotnych" kolorów z całego roku doszłam do wniosku, że brakuje czegoś w niebieskim, ale nie jest łatwo znaleźć niebieskie jedzenie, najbliższy temu jest granat jagód. Z drugiej strony - kolor jagodowy to, zgodnie z definicją, fioletowo-czerwony, a fiolety były przy okazji śliwek. W związku z tym dylematem, nie podałam propozycji koloru na czerwiec coby nie było na mnie. Jagodowy jednak padł i sądząc po pracach nie tylko ja mam taki dylemat. Danusia postawiła sprawę jasno - woli kolor z banerka, czyli naturalny kolor jagód na krzaczku. Jak woli to niech ma. 


Jak w powyższym cytacie z "piesenki" połączyłam granatowy z seledynowym a dokładniej z pistacjowym (dokładnie taką nazwę kolorystyczną miał użyty tutaj sutasz - pistacja). Jadeit może bardziej - zielone jabłuszko, ale tylko takim dysponowałam i myślę, że Stefan nie będzie taki czepliwy. Oto moja praca w całej okazałości:


Monetka, pastylki i kuleczki to noc kairu, łezki - zielony jadeit. To chyba pierwsza moja praca w takim zestawieniu kolorystycznym i chyba nawet mi się taka zbitka podoba. 





Na koniec raz jeszcze całość w innym ujęciu:


Czy lubię jagody? A czy można nie lubić? Kiedyś były to jagody własnoręcznie zbierane, od kilku lat poszłam na łatwiznę i kupuję. Lubię zwłaszcza  pierogi ale nie pogardzę pampuchami czy drożdżówkami. Mam w ogródku małe jeszcze krzaczki borówki amerykańskiej i kamczackiej ale w tym roku owoców z nich w zasadzie nie będzie z powodu wizyty pewnego koziołka wiosną. Pojawiał się przez trzy kolejne dni z rana obgryzając wszystko co się dało. Jagody właśnie tworzyły pączki i poooszły wraz z koziołkiem.


Wyjątkowo w tym miesiącu Danusia zadała pasującą mi pracę carvingową - chętnie bym coś upiekła ale wciąż jeszcze nie dysponuję kuchnią, remont trwa w najlepsze. Mam co prawda gdzie ugotować ale piekarnika nie mam. 
Jeśli chodzi o sam kolor to w zasadzie go lubię ale w postaci ciemnej: granat, brudny fiolet, brudny jagodowy. albo w odmianach rozmytych, wpadających w szarość. Co do połączeń: bardzo lubię łączyć fiolet z zielenią, granat z błękitem, szarością lub srebrem. Teraz wiem, że się fajnie łączy się z jasną zielenią. Muszę spróbować połączenia z truskawką. 
I to by było na tyle, idę nakarmić Stefana.

Dziękuję za Wasze odwiedziny i wszystkie miłe słowa. Trzymajcie się ciepło :)
  








niedziela, 19 czerwca 2016

Dłubanki około meczowe.

Finały Euro 2016 trwają w najlepsze, internet zalewają jakieś instrukcje dla żon na czas Euro, ale powiem wam, że los mężczyzny - kibica to pikuś w porównaniu z losem kobiety - kibica, której mąż nie jest w stanie zrozumieć zainteresowania meczem. Dla świętego spokoju, przy okazji jakichś wcześniejszych igrzysk (lat temu kilka) zainstalowałam sobie kartę telewizyjną (choć telewizji w zasadzie praktycznie nie oglądam bo nie lubię telenoweli) i duże imprezy sportowe oglądam sobie spokojnie w zaciszu pracowni. (Na Dolnym Śląsku nie musimy mieć kablówki by mieć dostęp do Euro - Czesi nadają wszystko na kanałach naziemnych, bez kodowania). Oglądam sobie mecze i dłubię przy okazji - jak grają nie nasi to spokojnie, jak nasi to igły wolę nie dotykać. 
I właśnie na meczu naszych nawiązałam całe mnóstwo bransoletek. Nawet myślałam, żeby zrobić jakieś jagodowe na czerwcowe kolorki u Danuśki ale takie jakieś niedojrzałe te moje jagódki. 
Za to można je nosić w różnych konfiguracjach kolorystycznych np. w fiolecie...




...albo w zieleni.


Powstały też inne zestawy  kolorystyczne ale te są niesfocone. Może innym razem. 

Przerwa się kończy, wracam na mecz. Trzymajcie się ciepło. 

piątek, 17 czerwca 2016

Fiolet z nutą zieleni.

Kolejna praca wykonana jeszcze w maju doczekała się zdjęć i publikacji. Kaboszony fioletowego kwarcu w oprawie fioletu z nutą zieleni. Pierwotnie miał to być duży naszyjnik ale kiedy doszłam do tego momentu uznałam, że stanowi on zamkniętą formę i nie ma potrzeby tego rozbudowywać. I tak powstał sporych rozmiarów wisior.



Miałam jeszcze obszyte koralikami kaboszony mające stanowić resztę naszyjnika. Wykorzystałam je do zrobienia bransoletki.



Tak prezentuje się całość:








niedziela, 12 czerwca 2016

Jeszcze wiosennie.

Ostatnio pochłaniają mnie sprawy bardzo dalekie od koralików i sznurków. Po weselu i majowych wyjazdach przyszedł czas na remont. Od tygodnia mam rozrytą i wyłączoną z eksploatacji znaczną część mieszkania. I oczywiście zaangażowaną znaczną część czasu. Co nie znaczy,  że nic nie tworzę., wolno, bo wolno, coś jednak powstaje. Brakuje mi jednak czasu na zrobienie i obrobienie zdjęć. No i na ich publikowanie. 
Dziś pierwsza z zaległości: kolorowy naszyjnik w wiosennych kolorach, w sam raz na pożegnanie wiosny. 




W centrum naszyjnika duża pastylka zielonego agatu, po bokach zielony jadeit i kocie oko oraz mnóstwo fire polish. 



Dziękuję za Wasze wizyty i miłe słowa.