Goście

piątek, 29 maja 2015

Majowo - perłowo.

Marcin Urban

Perła powstaje, kiedy utkwi
w skorupce małża - ziarnko piasku,
czas z wolna rodzi nowy klejnot,
cierpienie mu dodaje blasku?

Małż ziarno, które go kaleczy
owija, by swe chronić ciało
i stwarza nową, lśniącą perłę
niezwykłą, mocną i wspaniałą?

A zatem nawet ból też bywa
niechcący piękna praprzyczyną,
które nas cieszy i zachwyca
kiedy cierpienia już przeminą.

Kończy się maj i najwyższa pora zaprezentować pracę wyzwaniową w cyklicznych kolorkach u Danutki. Ci, którzy też "graję  w kolory" wiedzą, że w maju króluje ecru (urzekło mnie określenie "zjebany biały"). Zgłosiłam się do zabawy od razu na początku miesiąca za sprawą kolczyków wykonanych częściowo jakiś czas temu i czekały na wykończenie. A czemu czekały? A otóż przy ich tworzeniu wykazałam sie niezwykłą spostrzegawczością i wykonałam kolczyli z pereł różnych wielkości , w jednym w centrum była perła seashel 12 mm, w drugim 10 mm i różnica była widoczna gołym okiem (ja zauważyłam ją dopiero kiedy chciałam zrobić zdjęcia). Należało zatem dorobić drugą parę tak samo różnych - dorobiłam zatem i na tym sie moja chęć pracy z nimi skończyła - nie chciało mi się wykończyć tego drugiego (tyłeczek). Leżałby sobie nadal gdyby nie majowe kolorki. Kolczyki pasowału jak ulał: perły w takim właśnie "zjebanym białym", sutasz ecru... Tylko trzeba je było skończyć. Maj powoli odchodził, a mnie się nie chciało. Na usprawiedliwienie powiem, że sznurek ecru trafił mi się wyjątkowo nie w moim typie, taki jakiś rozlazły i gnietliwy (a mam go całą szpulkę). Ale czego się nie robi dla zabawy. Ta dam, oto moje kolczyki: od frontu i od zadka. 



Ale jak uporałam się z kolczykami to pomyślałam, że warto im dorobić coś do towarzystwa. No to dorobiłam im bransoletkę: 


A już tak całkowicie z rozpedu dorobiłam jeszcze dwa takie sutaszowe "kwiatki" i dzięki temu powstał naszyjnik: 



W centrum motywu sutasz 12 mm perła seashel, reszta to perły hodowlane słodkowodne, naszyjnik na jedwabnej nici do pereł, supełkowany. 
 A tak prezentuje się całość: 



Ale się rozpisałam. Zatem przechodzą szybko do obowiązków. Kolor ecru lubie bardzo jako lepszą alternatywę białego we wszelkich wyrobach papierniczych (kartki, koperty, papeteria itp), w ubraniu wyłącznie w dodatkach (szaliczek, chustka). Marzy mi sie piękna zastawa stołowa właśnie w tym kolorze (może kiedys...). 
Padło jeszcze pytanie o plusy i minusy zabawy w kolorki. Plusy chyba wszystkie zostały wymienione na innych blogach, nie będę oryginalna: pozwala poznawać blogi i ich autorów, zwiększa frekwencję na blogu, mobilizuje do wykonania prac, które być może inaczej by nie powstały oraz do poznawania technik, z którymi inaczej pewnie by się człowiek nie zetknął. Minus ma tylko jeden za to ogromny: CHOLERNIE UZALEŻNIA. Nie wiem czy inni też tak mają, ale ja muszę, po prostu muszę codziennie zajrzeć co nowego się pojawiło. Wiem, że po moich komentarzach tego nie widać bo często oglądam Wasze blogi w czasie przerwy w pracy (zwłaszcze jak mam okienko), a jak nie jestem zalogowana to nie zawsze mogą komentować. Reasumując: miałaś Danusiu swietny pomysł i nie zmieniaj niczego - mam nadzieję, że kolorów jeszcze na jakiś czas wystarczy. 
No i zapomniałabym o banerku: