Goście

środa, 22 czerwca 2016

Oczka mamy czarne, buźki granatowe...

... A sukienki są zielone i seledynowe.

Tytuł sugeruje, że będzie dziś jagodowo. W czerwcu ten kolor króluje w kolorkach u Danutki, Wiem, nie wywiązałam się z majowego zadania, nie podałam propozycji koloru, ale przyznam, że chodziły za mną jagody. Po przejrzeniu wszystkich "zdrowotnych" kolorów z całego roku doszłam do wniosku, że brakuje czegoś w niebieskim, ale nie jest łatwo znaleźć niebieskie jedzenie, najbliższy temu jest granat jagód. Z drugiej strony - kolor jagodowy to, zgodnie z definicją, fioletowo-czerwony, a fiolety były przy okazji śliwek. W związku z tym dylematem, nie podałam propozycji koloru na czerwiec coby nie było na mnie. Jagodowy jednak padł i sądząc po pracach nie tylko ja mam taki dylemat. Danusia postawiła sprawę jasno - woli kolor z banerka, czyli naturalny kolor jagód na krzaczku. Jak woli to niech ma. 


Jak w powyższym cytacie z "piesenki" połączyłam granatowy z seledynowym a dokładniej z pistacjowym (dokładnie taką nazwę kolorystyczną miał użyty tutaj sutasz - pistacja). Jadeit może bardziej - zielone jabłuszko, ale tylko takim dysponowałam i myślę, że Stefan nie będzie taki czepliwy. Oto moja praca w całej okazałości:


Monetka, pastylki i kuleczki to noc kairu, łezki - zielony jadeit. To chyba pierwsza moja praca w takim zestawieniu kolorystycznym i chyba nawet mi się taka zbitka podoba. 





Na koniec raz jeszcze całość w innym ujęciu:


Czy lubię jagody? A czy można nie lubić? Kiedyś były to jagody własnoręcznie zbierane, od kilku lat poszłam na łatwiznę i kupuję. Lubię zwłaszcza  pierogi ale nie pogardzę pampuchami czy drożdżówkami. Mam w ogródku małe jeszcze krzaczki borówki amerykańskiej i kamczackiej ale w tym roku owoców z nich w zasadzie nie będzie z powodu wizyty pewnego koziołka wiosną. Pojawiał się przez trzy kolejne dni z rana obgryzając wszystko co się dało. Jagody właśnie tworzyły pączki i poooszły wraz z koziołkiem.


Wyjątkowo w tym miesiącu Danusia zadała pasującą mi pracę carvingową - chętnie bym coś upiekła ale wciąż jeszcze nie dysponuję kuchnią, remont trwa w najlepsze. Mam co prawda gdzie ugotować ale piekarnika nie mam. 
Jeśli chodzi o sam kolor to w zasadzie go lubię ale w postaci ciemnej: granat, brudny fiolet, brudny jagodowy. albo w odmianach rozmytych, wpadających w szarość. Co do połączeń: bardzo lubię łączyć fiolet z zielenią, granat z błękitem, szarością lub srebrem. Teraz wiem, że się fajnie łączy się z jasną zielenią. Muszę spróbować połączenia z truskawką. 
I to by było na tyle, idę nakarmić Stefana.

Dziękuję za Wasze odwiedziny i wszystkie miłe słowa. Trzymajcie się ciepło :)