Goście

niedziela, 15 maja 2016

Ślub w zieleni

Jak wiecie zostałam teściową, co prawda po raz drugi ale ślub syna, a ślub córki to całkiem inne zjawiska pogodowe. Ponieważ młodzi postanowili pobrać się w swoich ukochanych górach, wesele odbyło się w schronisku górskim i jadąc na wesele przewoziliśmy wiele rzeczy typu alkohol, napoje, wystrój sali i inne drobiazgi. Z racji tego przez kilka nocy przed weselem męczyły mnie koszmary w stylu: zapomnieliśmy o wódce i trzeba było zrobić wesele bezalkoholowe. Dodatkowo  córcia poprosiła żebym jej  zrobiła coś biżuteryjnegom mianowicie ozdobę do włosów. Dostałam takie zdjęcie próbnej fryzury oraz wytyczne: zrób coś co można wstawić w miejsce tego kwiatka, ma być biało-zielone, zieleń w odcieniu sukienki (sukienka jeszcze u krawcowej, a materiału na oczy nie widziałam w naturze), 


Jako, że moje dziecię nie przepada za sutaszem postanowiłam zrobić coś koralikowego, przestudiowałam różne tutoriale, głównie rosyjskie, zużyłam na naukę kilka paczek toho.
W efekcie powstały dwa kwiatki. Większy jako ozdoba grzebyka:


Po wykończeniu uznałam, że może być zbyt ciężki by utrzymał się we włosach całą noc więc zrobiłam coś mniejszego:



Wesele się udało znakomicie, pogoda była cudowna,  Mąż chrzstnej zapomniał co prawda zabrać z domu garnituru i reszty stroju, na szczęscie był dość wymiarowy a większość facetów miała zapasowe ubrania więc udało się go ubrac, osoba odpowiedzialna za muzykę zapomniała zabrać dyskokuli i nic nad nami nie mrugało ale poza tym było wszystko co nam do szczęście potrzebne: goście dopisali i bawili się doskonale do białego rana. 


Dużą część tych balonów wiązałam osobiście i po powrocie do domu siłą rozpędu wiązałam dalej (już nie balony) ale o tym następnym razem.