Goście

wtorek, 17 maja 2016

O wiązaniu końca z końcem

Maj zrobił mi się mocno turystyczny. Ledwo wróciliśmy z wesela zostałam poproszona o wyjazd z młodymi do Bielic w celu zrobienia sesji foto. To znaczy oni mieli się focić na szczycie góry a ja w tym czasie wraz ze Swatką (czyli mamą młodego) robiłyśmy za opekunki do dziecka. Ze zdjęć wyszły nici bo pogoda się załamała ale spędziliśmy fajne trzy dni. Najbardziej zadowolona była Ada bo kałuże są takie debeściarskie. 


Między jednym a drugim wyjazdem nie chce mi się zaczynać jakiejś większej pracy. Za to będąc w międzyczasie w empiku nabyłam gumkę i postanowiłam wykorzystać różne koraliki, które przy okazji różnych zamówień kupowałam okazyjnie (bo promocja a ładne). I tak zaczęłam wiązać koniec z końcem. Z rozpędu zrobiłam około 20 różnych bransoletek i dziś kilka godzin spędziłam na ich foceniu. Oczywiście, jak to zwykle bywa, wiele zdjęć po powiększeniu na ekranie okazało się beznadziejne i będę musiała je powtórzyć ale coś tam da się wybrać i trochę Wam pokażę. Na początek dwa zestawy w różnych odcieniach niebieskiego i turkusowego.
Pierwszy powstał z ciemnoniebieskich marmurków, turkusowych jadeitów i szronionych szklanych kulek.




I wszystkie razem (nawiasem mówiąć chyba by je trzeba było do zdjęć sklejać, tak mi się rozjeżdżały) 


Zestaw drugi zawiera również jadeit turkusowy i miętowy a pierwsza bransoletka jest z turkusów w postaci kulek i nieregularnych walców. 





Niebawem, mam nadzieję, pokażę bransoletki w innych kolorach. A czekając na poprawę pogody i kolejny wyjazd (przecież te zdjęcia trzeba zrobić) może zabiorę się za coś jeszcze.