Goście

wtorek, 23 czerwca 2015

Kaczuszka i mak

Mieczysław Wojnicki

Po ścieżce, co biegła przez pola kwitnące, kaczor kaczuszkę prowadził za rączkę,
wśród maków czerwonych, co do nich mrugały i kłaniały się.
Kaczuszka do ojca tak rzekła: "Papa, czy zdobyć czerwony mak łatwo się da?"

"Niełatwo go zdobyć, kaczuszko" - rzekł na to papa.
I potem dodał jedząc liść sałaty:
"Bądź mądra i posłuchaj swego taty:

Kaczuszko, wiesz, maki są tak duże, duże, duże,
a ty masz krótkie nóżki,
jak zwykle u kaczuszki.
Kaczuszko, wiesz, maki są czerwone tak jak róże,
kaczuszki są nieduże i tak już w życiu jest."


Kończy się czerwiec i czas najwyższy wykonać pracę na wyzwanie Danutki. Myślałam o zestawie żółto-czarnym, nawet mam potrzebne materiały i być może w najbliższym czasie taka praca powstanie ale chwilowo mam czas dość szczelnie wypełniony różnymi pozabiżuteryjnymi zajęciami, a i kilka rozpoczętych projektów wypadałoby skończyć (może Danusia wpadnie na właśnie taki pasujący mi zestaw kolorów na lipiec...), czerwcowa żółta praca zatem wciąż mi się odkładała ad Kalendas Graecas.
Jednym z projektów zajmujących mi ostatnio dużo czasu jest kolejne wyzwanie Kalendarza Royal Stone - tym razem praca inspirowana zdjęciem:


Wygląda znajomo? W poprzednim miesiącu nie wysyłałam do nich nic ale teraz postanowiłam zrobić właśnie Złotą Polską Jesień. Wybrałam piekne agaty, poobszywałam je koralikami i sznurkami i kiedy przystąpiłam do łączenia stwierdziłam, że mam tych elementów za dużo. Zostały mi dwa żółte agaty obszyte wstępnie sutaszem w różnych kolorach - od ciemnożółtego do bordowego. skoro już je obszyłam to przecież nie będę pruć. Zdecydowałam się na recykling i tak powstały kolczyki, które będą stanowić komplet  z naszyjnikiem. Naszyjnik będzie tematem jednego z następnych postów a kolczyki, jako, że nie są częścią pracy konkursowej zgłaszam do zabawy u Danutki. Są bardzo proste jako, ze przypisany do nich naszyjnik to duża kolia. 



Kolczyk tworzą trzy kamienie: żółta agatowa łezka, żółta jedeitowa oponka i jadeitowa bordowa łezka. Jak widać na zdjęciu poniżej kolczyki nie są takie małe.


Gdybym robiła te kolczyki jako kolczyki to byłyby dwustronne, ponieważ miała to być część naszyjnika agt został przyklejony do filcowego podkładu, tył zatem musiałm podkleić - jest to skóra w kolorze bordowym (żółtej skóry nie posiadam).  Mam nadzieję, że mimo dodatków w innych kolorach Stefan kolczyki przełknie.


I jeszcze kilka obowiązków: żółtego nie noszę, nie żebym go jakoś nie lubiła ale ja jak ford - miewam ubrania w każdym kolorze, pod warunkiem, że jest to kolor czarny, ewentualnie inny ciemny, a żółty raczej ciemny nie jest. Mam żółty korytarz i klatkę schodową bo są to u mnie pomieszczenia ciemne, ą żółty rozjaśnia. Lubię żółty kolor jako dodatek w biżuterii, którą robię bo sprawia, że jest cieplejsza i rozświetlona. 
Jeśli chodzi o kolor żółty to oczywiste skojarzenie jak w tytule - kaczuszki. Ale ja mam z tym kolorem wspomnienie bardzo osobiste: lata mego dzieciństwa spedziłam w okolicach Sącza (a właściwie obu). wiosną łąki wokół naszego domu pokrywały się żółtym dywanem pierwiosnków. Teraz mieszkam na Dolnym Śląsku, tu nie ma dzikich pierwiosnków. W maju byłam w Pieninach, pierwiosnki kwitły ale już nie w takich ilosciach. Przeszukując Internet znalazłam zdjęcie, które mi tamten widok przypomina. 


To chyba pierwszy w mym życiu tak długi post. Jeszcze tylko banerek: 


I dla wszystkich, którzy dotrwali do końca Kaczyszka i mak 

Dziękuję za wszystkie komentarze.