Goście

piątek, 6 lutego 2015

I jeszcze trochę błękitu

Zbigniew Herbert

Do rzeki

Rzeko - klepsydro wody przenośnio wieczności
wstępuję w ciebie coraz bardziej inny
że mógłbym być obłokiem rybą albo skałą
a ty jesteś niezmienna jak zegar co mierzy
metamorfozy ciała i upadki ducha
powolny rozkład tkanek i miłości

ja urodzony z gliny
chcę być twoim uczniem
i poznać źródło olimpijskie serce
chłodna pochodnio szumiąca kolumno
opoko mojej wiary i rozpaczy

naucz mnie rzeko uporu i trwania
abym zasłużył w ostatniej godzinie
na odpoczynek w cieniu wielkiej delty
w świętym trójkącie początku i końca

Dziś kolejna, nie ostatnia bynajmniej, bransoletka koralikowa. Strasznie wciągające zajęcie - wyszywanie bransolet. Ledwo jedną skończę, a już widzę przed oczami kolejną.  Znów błękit (a właściwie niebieski turkus), tym razem w połączeniu z czekoladowym brązem. W roli głównej piasek pustyni. Bransoletka zamocowana na metalowej bazie - miedzianej, podszyta naturalną skórą w kolorze ciemnej czekolady. Stosunkowo ciężka - miedź, skóra, kamienie i sporo koralików - wszystko to ma swoją masę. Bransoletki na bazie aluminiowej były lżejsze, zwłaszcza podszyte alcantarą.