Goście

środa, 31 grudnia 2014

Ballada zimowa

Józef Baran

z tobą pić nie muszę alkoholi
żebyś uderzyła do głowy
gdy przez stół patrzymy sobie w oczy
to się człowiek do dna zauroczy

co masz w środku pod tymi lodami
jak je stopić serca dotykiem
żebyś wybuchnęła w dłoni
najgorętszym nagim erotykiem

jeszcze dzieli nas lodowa tafla
lecz już tu i tam zaczyna trzaskać
to wezbrane zduszone słońca
pragną się wyłamać z potrzasku

już ruszają w lutych oczach pierwsze lody
rozstępują się śniegi na trwałe
i tak mocno uderza do głowy
twoich spojrzeń wiosenny szalej





Agatowy plaster z drobnymi kryształkami przypominającymi drobiny lodu. Myślę, że doskonale pasuje do szufladowego wyzwania oszronione


A jako, że jest to ostatni post w tym roku wszystkim stałym bywalcom na moim blogu oraz gościom okazjonalnym dziękuję za obecność, zapraszam w przyszłym roku i życzę wszystkiego najlepszego w nadchodzącym 2015. 


Adam Asnyk

Na Nowy Rok


Słyszycie! Północ już bije,
Rok stary w mgły się rozwiewa,
Jak sen przepada...
Krzyczmy: Rok nowy niech żyje!
I rwijmy z przyszłości drzewa
Owoc, co wiecznie dojrzewa,
A nie opada.

Rok stary jak ziarnko piasku
Stoczył się w czasu przestrzenie;
Czyż go żałować?
Niech ginie! bez łzy, oklasku,
Jak ten gladiator w arenie,
Co upadł niepostrzeżenie -
Czas go pochować.




sobota, 27 grudnia 2014

Pandora

Aus Pandora
Johann Wolfgang von Goethe
Wer von der Schönen zu scheiden verdammt ist,
Fliehe mit abgewendetem Blick
Wie er, sie schauend, im Tiefsten entflammt ist,
Zieht sie, ach! reißt sie ihn ewig zurück.

Frage dich nicht in der Nähe der Süßen:
Scheidet sie? scheid ich? Ein grimmiger Schmerz
Fasset im Krampf dich, du liegst ihr zu Füßen,
und die Verzweiflung zerreißt dir das Herz.

Kannst du dann weinen und siehst sie durch Tränen
Fernende Tränen, als wäre sie fern:
Bleib! Noch ists möglich! Der Liebe, dem Sehnen
Neigt sich der Nacht unbeweglichster Stern.

Fasse sie wieder! Empfindet selbander
Euer Besitzen und euren Verlust!
Schlägt nicht ein Wetterstrahl euch auseinander,
Inniger dränget sich Brust nur an Brust.

Wer von der Schönen zu scheiden verdammt ist,
Fliehe mit abgewendetem Blick
Wie er, sie schauend, im Tiefsten entflammt ist,
Zieht sie, ach! reißt sie ihn ewig zurück.




Pandora - wg mitologii greckiej, to pierwsza kobieta na Ziemi, którą Zeus zesłał jako karę dla ludzi za to, że Prometeusz wykradł bogom ogień z Olimpu. Na rozkaz Zeusa Hefajstos ulepił z gliny i wody pierwszą kobietę, którą charyty i hory pięknie przyodziały. Atena nauczyła ją prac domowych, Afrodyta obdarowała urodą, a Hermes podzielił się z nią swoimi cechami charakteru: kłamstwem, fałszem i pochlebstwem i zaprowadził do Epimeteusza, który pojął ją za żonę wbrew ostrzeżeniom swojego brata, Prometeusza.

W posagu Pandora otrzymała szczelnie zamkniętą glinianą beczkę (w literaturze europejskiej na ogół zwaną niepoprawnie puszką Pandory), którą Epimeteusz i Pandora z ciekawości otworzyli. Znajdowały się w niej wszelkie nieszczęścia, które rozeszły się na cały świat. Na dnie beczki była jednak, zgodnie z wolą Zeusa, nadzieja.



Pandora to temat grudniowego wyzwania Kreatywnego Kufra. Nie wiem czy za jej sprawą, czy za sprawą innego złośliwego bóstwa przez cały grudzień gnębią mnie choroby. W ostatnim tygodniu grypa położyła mnie do łóżka nie pozwalając nic robić. Ale, jak wiadomo, na dnie puszki jest zawsze nadzieja, dziś udało mi się obfocić naszyjnik i mogę go zgłosić do wyzwania. 

niedziela, 14 grudnia 2014

Felicita

Dario Farina, Gino de Stefani
Felicità'
e' tenersi per mano, andare lontano
la felicita'
e' il tuo sguardo innocente
in mezzo alla gente
la felicità'
e' restare vicini come bambini
la felicità', felicità'

Felicita'
e' un cuscino di piume, l'acqua del fiume
che passa e che va
e' la pioggia che scende, dietro le tende
la felicita'
e' abbassare la luce per fare pace
la felicita', felicita'

Felicita'
e' un bicchiere di vino con un panino
la felicita'
e' lasciarti un biglietto, dentro al cassetto
la felicita'
e' cantare a due voci, quanto mi piaci
la felicita', felicita'

Senti nell'aria c'e' gia'
la nostra canzone d'amore che va
come un pensiero che sa
di felicita'
Senti nell'aria c'e' gia'
un raggio di sole piu caldo che va
come un sorriso che sa
di felicita'...

Felicita'
e' una sera a sorpresa
la luna accesa e la radio che va
E' un biglietto d'auguri pieno di cuori
la felicita'
e' una telefonata non aspettata
la felicita', felicita'

Felicità
è una spiaggia di notte, l'onda che parte, la felicità.
È una mano sul cuore piena d'amore, la felicità.
È aspettare l'aurora per farlo ancora, la felicità,
felicità.

Senti nell'aria c'e' gia'
la nostra canzone d'amore che va
come un pensiero che sa
di felicita'
Senti nell'aria c'e' gia'
un raggio di sole piu caldo che va
come un sorriso che sa
di felicita'
Senti nell'aria c'e' gia'
la nostra canzone d'amore che va
come un pensiero che sa
di felicita'...





Bardzo kolorowy, bardzo radosny i wciąż dostępny. 

piątek, 12 grudnia 2014

Atlantyda

Wisława Szymborska

Istnieli albo nie istnieli.
Na wyspie albo nie na wyspie.
Ocean albo nie ocean
połknął ich albo nie.

Czy było komu kogoś słuchać kogo?
Czy było komu walczyć z kim?
Działo się wszystko albo nic
tam albo nie tam.

Miast siedem stało.
Czy na pewno?
Stać wiecznie chciało.
Gdzie dowody?

Nie wymyślili prochu, nie.

Proch wymyślili, tak.
Przypuszczalni. Wątpliwi.

Nie wyjęci z powietrza,
z ognia, z wody, z ziemi.

Nie zawarci w kamieniu
ani w kropli deszczu.

Nie mogący na serio
pozować do przestróg.

Meteor spadł.
To nie meteor.
Wulkan wybuchnął.
To nie wulkan.
Ktoś wołał coś.
Niczego nikt.


Na tej plus minus Atlantydzie.






Kolejny wisior dla odmiany już nie zielony. 

wtorek, 9 grudnia 2014

Song to Gaia


Nancy Vedder-Shults
Gaia, you who unite earth, air, fire and water
on this beautiful blue-green orb,
Mother of us all, bless us today!
You who birthed the two-leggeds and the four-leggeds,
the creeping animals and those who swim and fly,
Remind us that we are one with all our relations
as we live our lives today.
Come through us in male and female flesh,
in all we touch and feel.
You who are literally the ground of our being,
the source of our life and our welfare,
Root in our center until we live
as moving trees on your surface.
Reunite us, we who so often feel separate and alone,
with our brothers and sisters,
the animals, the plants, the mountains, the clouds,
and all of humanity
As we bring a new world to birth.
O Mother Gaia, we welcome your presence.
Blessed be!

 Popełniłam ostatnio kilka wisiorków. Prezentowany niedawno wisior Diana spodobał się na tyle by wygrać tytuł biżuterii tygodnia w kolczykomania.com. Mam nadzieję, że te również się spodobają. Dziś dwa z nich. Pierwszy, z zielonym turkusem w centrum: 




 Drugi również zielono-brązowy, z brązowym jaspisem krajobrazowym w centrum: 




Oba wisiory dostępne w Srebrnej Agrafce i na DaWandzie

czwartek, 4 grudnia 2014

Próbuję być malarzem...

Jadwiga Zgliszewska

Próbuję być malarzem
stoję przed płótnem
tabula rasa

pragnę dobrać kolory
by namalować
własny obraz

wezmę farbę zieloną –
pewnie!
będzie wiosenniej
żółtą naznaczę słońce
niechaj wreszcie rozbłyśnie
na moim horyzoncie

czerwienią
ogień serca rozpalę
...i wyleją się żale
troski strapienia
miłość –
spowił mrok zapomnienia

a może wszystko
błękitem rozjaśnię?
właśnie!
jasności trzeba codziennie
umysłu
sumienia
i... zapomnienia
o czerni

ale artystą nie jestem
a i spokojem nie grzeszę
więc rozmazuję wszystko niebawem

i co się objawia?
szarość!!!

Za oknem szarość. Jak wiele/wielu z Wasz dopadło mnie choróbsko. Dla poprawy nastroju - trochę kolorów.