Goście

poniedziałek, 31 marca 2014

Moja pierwsza "Celinka"

Szymon Stoczek

Spirala, rozpoznanie wzorca

Twoja ściana zielona jak osad. Niespokojny oddech.
Skóra przylega szczelnie i mam cichą nadzieje, że nie słyszysz
jak szemrzę, jak szumię. Jeszcze raz i jeszcze:

Był taki park, pochyłe rośliny,
perspektywa zaplątana w bluszcz.
Budowało się czółenka z kwiatów czeremchy,
pruło lilie, by wywabić chaty. Pulsujące rzeki
przekraczały szańce i nimfy smakowały jak grzech

tuż przed powstaniem grzechu. Twoja ściana
zielona jak osad. Przed tobą były tylko kanały, kochanie,
własny labirynt dziergany pod miastem:






poniedziałek, 24 marca 2014

Klejnoty

Bogusław Adamowicz


Zimna gwiazda kryształów – brylant stuogniowy,
Róże głazów ogrodu – korale, granaty,
Blady księżyc Piękności, zapadłej w zaświaty –
Gasnący już królewski dyjadem twej głowy.

W ogniu złota, purpury, przed laty, przed laty,
Wieńczyły pierś i czoło wyniosłe królowej...
Dziś więdną w pomrok skarbca zrzucone grobowy,
Bez światła twej urody, jak bez słońca kwiaty.

Ta perła się kochała w ciele twym!... Z tęsknoty
Kona... Zamróz wieczności mrozi jej uroki.

Ale powiedz, dlaczego gaśnie blask bursztynu złoty?

Czyliżby tylko rubin ciemny i głęboki,

Miał się krwawić bez końca żądzą twej pieszczoty?!






Wciągnęło mnie koralikowanie. Zrobiłam parę szydełkowych bransoletek ale zabrakło mi końcówek, idą poczta. W międzyczasie spróbowałam sił w innych bransoletkach. Na początek trzy wykonane według  tego filmiku

piątek, 21 marca 2014

W kratkę

Jan Twardowski
Dziękuję ci że nie jest wszystko tylko białe albo czarne
za to że są krowy łaciate
bladożółta psia trawka
kijanki od spodu oliwkowozielone
dzięcioły pstre z czerwoną plamą pod ogonem
pstrągi szaroniebieskie
brunatnofioletowa wilcza jagoda
złoto co się godzi z każdym kolorem i nie przyjmuje cienia

policzki piegowate
dzioby nie tylko krótkie albo długie
przecież gile mają grube a dudki krzywe
za to
że niestałość spełnia swe zadanie
i ci co tak kochają że bronią błędów
tylko my chcemy być wciąż albo - albo
i jesteśmy na złość stale w kratkę




Jak widać nabieram wprawy. Po paskach przyszedł czas na kratki. Może i nie są to wyżyny ale i tak jestem z siebie dumna. Całkiem fajna jest zabawa programem do projektowania wzorów. Niby w Internecie można znaleźć sporo gotowych wzorów (nie powiem, oglądam z przyjemnością), ale prawdziwa frajda to zrobić sobie wzór własnymi łapkami i go wydziergać. Już kilka sobie narysowałam i może nawet znajdę czas by je zrobić. 

poniedziałek, 17 marca 2014

Chodziło za mną...

Andrzej Waligórski 
Hej, nie ma rady na to,
Chodzi wódka za tatą,
Taka z niej bestia chytra.
Na przedzie tata drepta,
A za nim o pół metra
Tupta sobie pół litra...
Już nam się to nie przykrzy,
Bo jużeśmy "przywykłszy",
Jak mawia wuj znad Niemna,
Zwłaszcza że te pół basa,
Co tak za tatką hasa,
To istotka przyjemna.
Nie złości się, nie rzuca,
O nic się nie wykłóca,
Nikomu nic przeszkodzi.
I tylko czasem tacie
Okrzyk się wyrwie w chacie:

- Znów wódka za mną chodzi!

Za mną nie wódka wprawdzie, ale całkiem tak samo od jakiegoś czasu chodziły sznury koralikowe. Przeglądałam tutoriale, próbowałam i nic, czarna magia. Jak patrzyłam to niby wszystko było jasne, jak zaczynałam robić - wszystko wyglądało inaczej. Jakaś taka tępa się okazałam czy coś.  Faktem jest, ze wciąż brakowało mi czasu na porządne poszukiwania sensownych tutków. 
Do wisiora Roszpunka jednak aż się prosił jakiś sznur koralikowy, a że do szydełka jakoś tak się zniechęciłam zaczęłam szukać hasłem sznur koralikowy igłą (i tak google wyrzucał mi szydełkowe) i tak trafiłam na ten tutorial InnaDesign. Może dla kogoś, kto haft koralikowy ma w małym palcu to banał, ale ja nareszcie zrozumiałam o co w tym chodzi. Tak powstał mój pierwszy koralikowy sznur 


A najważniejsze - zrozumiałam pozostałe instrukcje dzięki czemu udało mi się zrobić sznur ukośnikiem igłą, 


a w końcu zrobiłam swój pierwszy sznur szydełkiem: 


Jak widać jestem ma etapie, który  można nazwać zwrotem zapożyczonym z dziergania:  "oczko prawe, oczko lewe" ale trening czyni mistrza  zatem utrwalam zdobyte umiejętności kiedy tylko złapię trochę czasu (a ostatnio mam go jak na lekarstwo). 

piątek, 14 marca 2014

Roszpunka

Baśń braci Grimm, fragment: 
"... Roszpunka była najpiękniejszym dzieckiem pod słońcem. Gdy miała dwanaście lat, zamknęła ją czarownica w wieży, a leżała ona w lesie i nie miała schodów ani drzwi. Na górze było tylko małe okienko. Gdy czarownica chciała wejść, stawała pod wieżą i wołała:

Roszpunko, Roszpunko
Spuść mi na dół włosy!"

Roszpunka miała wspaniałe, długie włosy, jak tkane ze złota. Gdy słyszała głos czarownicy, rozwiązywała warkocze, zawijała na haku okiennym, a potem włosy spadały dwadzieścia łokci na dół, by czarownic mogła po nich wejść.

Zdarzyło się po paru latach, że przez las koło wieży jechał królewicz. Usłyszał śpiew, tak uroczy, że zatrzymał konia i słuchał. To głos Roszpunki tak rozbrzmiewał słodko. Dziewczyna śpiewała w swej samotności dla zabicia czasu. Królewicz chciał wejść na górę, szukał drzwi do wieży, lecz nie mógł ich znaleźć. Pojechał więc do domu. Lecz śpiew tak poruszył jego serce, że codziennie zjawiał się w lesie by posłuchać. Gdy raz stał za drzewem, ujrzał czarownicę i usłyszał jak woła:

"Roszpunko, Roszpunko
Spuść mi na dół włosy!"

Spuściła wtedy Roszpunka swoje włosy, a czarownice weszła po nich na górę. "Jeśli do drabina, po której można wejść na wieżę, to i ja szczęścia spróbuję" Następnego dnia, gdy robiło się już ciemno, podszedł do wieży i zawołał:

"Roszpunko, Roszpunko
Spuść mi na dół włosy!"


Wnet włosy spadły z góry, a królewicz wspiął się po nich na wieżę..."






sobota, 1 marca 2014

Ma się ku wiośnie

Andrzej Waligórski



Ma się już ku wiośnie,
Dmie ciepły wiaterek,
Wkrótce nam wyrośnie
Rzepka i selerek.
Kolorowe kwiatki
Będą klomb okalać
I córka sąsiadki

Wyjdzie się opalać.