Goście

sobota, 8 listopada 2014

...W ostatniej woni lata ...

Jan Lechoń
Cóż ja jestem? Liść tylko, liść, co z drzewa leci.
Com czynił - wszystko było pisane na wodzie.
Liść jestem, co spadł z drzewa w dalekim ogrodzie,
Wiatr niesie go aleją, w której księżyc świeci.

Jednego pragnę dzisiaj: was, zimne powiewy!
Wiec nieś mnie, wietrze chłodny, nie pytając po co,
Pomiędzy stare ścieżki, zapomniane krzewy,
Które wszystkie rozpoznam i odnajdę nocą.

W ostatniej woni lata, w powiewie jesieni
Niech padnę pod strzaskany ganek kolumnowy,
By ujrzeć te, com widział, podniesione głowy
Wśród teraz pochylonych, zamyślonych cieni.

Uciszaj, srebrna nocy, całą ziemię śpiewną!
A ja padnę na trawę wilgotną od rosy,
Lub będę muskał cicho niegdyś złote włosy,

Których dziś już koloru nie poznałbym pewno.

Strasznie nie lubię pierwszych tygodni po zmianie czasu na zimowy. Jestem zwyczajnie okradzione z jednej godziny. Popołudnie i wieczór jakieś takie krótsze. Przed pracą ciemno, po pracy ciemno. Dopada mnie zespół SKS-u!?
Kolorowy naszyjnik w celu poprawienia nastroju.