Goście

poniedziałek, 17 marca 2014

Chodziło za mną...

Andrzej Waligórski 
Hej, nie ma rady na to,
Chodzi wódka za tatą,
Taka z niej bestia chytra.
Na przedzie tata drepta,
A za nim o pół metra
Tupta sobie pół litra...
Już nam się to nie przykrzy,
Bo jużeśmy "przywykłszy",
Jak mawia wuj znad Niemna,
Zwłaszcza że te pół basa,
Co tak za tatką hasa,
To istotka przyjemna.
Nie złości się, nie rzuca,
O nic się nie wykłóca,
Nikomu nic przeszkodzi.
I tylko czasem tacie
Okrzyk się wyrwie w chacie:

- Znów wódka za mną chodzi!

Za mną nie wódka wprawdzie, ale całkiem tak samo od jakiegoś czasu chodziły sznury koralikowe. Przeglądałam tutoriale, próbowałam i nic, czarna magia. Jak patrzyłam to niby wszystko było jasne, jak zaczynałam robić - wszystko wyglądało inaczej. Jakaś taka tępa się okazałam czy coś.  Faktem jest, ze wciąż brakowało mi czasu na porządne poszukiwania sensownych tutków. 
Do wisiora Roszpunka jednak aż się prosił jakiś sznur koralikowy, a że do szydełka jakoś tak się zniechęciłam zaczęłam szukać hasłem sznur koralikowy igłą (i tak google wyrzucał mi szydełkowe) i tak trafiłam na ten tutorial InnaDesign. Może dla kogoś, kto haft koralikowy ma w małym palcu to banał, ale ja nareszcie zrozumiałam o co w tym chodzi. Tak powstał mój pierwszy koralikowy sznur 


A najważniejsze - zrozumiałam pozostałe instrukcje dzięki czemu udało mi się zrobić sznur ukośnikiem igłą, 


a w końcu zrobiłam swój pierwszy sznur szydełkiem: 


Jak widać jestem ma etapie, który  można nazwać zwrotem zapożyczonym z dziergania:  "oczko prawe, oczko lewe" ale trening czyni mistrza  zatem utrwalam zdobyte umiejętności kiedy tylko złapię trochę czasu (a ostatnio mam go jak na lekarstwo).